www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 7
Zerwał się, odgarnął ręką spadające mu na czoło włosy i, oparłszy się plecami o stół, spojrzał z pod oka.
Skrzyżowały się spojrzenia przybyłej z jego wzrokiem.
We wzroku obojga płonął teraz jednakowy ogień.
Ogień gniewu, dumy i nieugiętej samowoli.
— Skazany jesteś na areszt przez 24 godziny o chlebie i wodzie! — zawoła stanowczo dama.
Jeszcze ognistszy błysk ukazał się w oczach chłopca.
— Jutro wczesnym rankiem mam być na przegiądzie mego pułku! — ozwał się chrapliwym, przytłumionym głosem chłopiec.
Dama nic mu na to nie odrzekła, tylko, zwracając się do pana Villeroy, rzuciła:
— Proszę, żeby mój rozkaz spełniony był z najzupełniejszą ścisłością (1).
I majestatycznym krokiem wyszła.
Cisza najzupełniejszą zapanowała.
Po chwili słychać było energiczne kroki chłopca. Nie tłumił ich nawet rozesłany dywan, jak nic nie stłumiło odgłosu delikatnie przekręconego w zamku klucza.
W milczeniu i z pewnem pognębieniem Jakób de Villeroy i dwaj jego młodzi towarzysze opu-

--------------------
(1) Prawdziwe.