www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 63
miam, że następca tronu z każdym dniem staje się rozsądniejszym.
Rzeczywiście Lulu był teraz znośnym chłopcem.
Od chwili przybycia Horszyńskiego, który mu coraz inne wymyślał rozrywki i podzielał je z nim, jakby towarzysz równego wieku, Lulu nie tylko pozbywał się grymasów i okazywania na każdym kroku swojej woli, lecz chętniej brał się do nauki.
Emil Gouret i Henryk d'Ancy chętnie do tych zabaw należeli, czem sobie również zdobywali serce ucznia. Zdobywali, ale nie w tym stopniu, co nowy adjutant, bez którego chłopiec na chwilę obejść się nie mógł.
Krępowało to Horszyńskiego, lecz zarazem pochlebiało mu wielce.
Prócz tego, pokochał serdecznie chłopca i nieraz myślał sobie:
— Nie mam nikogo, jestem zdala od swojej ojczyzny. Jakaś niewidzialna ręka opiekowała się mną dotąd, powinienem oddać to następcy tronu, który jest nadzieją i chlubą przybranej mojej ojczyzny — Francyi.
Margot niechętnie patrzyła na tę przyjaźń; Lulu, który miał w niej jedyną towarzyszkę, zaniedbywał ją teraz. Ale sprytna dziewczyna doskonale zrozumiała sytuacyę. Umiała się też tak postawić, że Horche często ją zapraszał do