www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 57
— Mam order!
I odrzuci! piłkę.
Adjutant umyślnie jej nie chwycił i piłka potoczyła się po dywanie.
— Przegrałem! — rzekł z komicznie smutną miną.
Lulu śmiał się i podskakiwał.
— A order? — zapytał.
Adjutant obejrzał się, nie wiedząc, skąd wziąć tę wielką odznakę.
Nagle spostrzegł na stole pocięty papier, którym się przed chwilą zabawiał chłopiec. Zbliżył się więc do stołu, ołówkiem kolorowym bardzo zręcznie narysował piłkę, umieszczając w niej ozdobną piątkę, a u góry koronę cesarską.
Lulu z zaciekawieniem przypatrywał się jego robocie, wołając z zachwytem:
— Jak ty ładnie rysujesz! A mnie nauczysz?
— Z największą przyjemnością! — odrzekł uśmiechając się oficer.
I przypiął mu papierowy order.
Lulu przejrzał się w zwierciedle i był tak dumny z tego odznaczenia, jakgdyby je zdobył prawdziwą zasługą.
Nagle jednak rzekł:
— Musi ci być przykro, źe nie masz orderu?
— Nie zasłużyłem: złapałem piłkę tylko cztery razy! — odparł Stanisław z udanem zmartwieniem.