Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 5
— Precz, ty stary wilku! twoje nauki już mi kością w gardle stoją!
Emil Gouret i Henryk d'Ancy wprost oniemieli.
Pan de Villeroy spojrzał jeszcze surowiej na swego pupila i jeszcze surowszym ozwał sięgłosem:
— Całe zachowanie się księcia jest tak naganne, iż będę zmuszony zaniknąć go w odosobnionym pokoju i przez resztę dnia pozostawić nie tylko bez towarzystwa i zabawy, ale i bez pożywienia.
— Co? mnie! — zawołał dzieciak i z podniesioną dłonią postąpił ku swemu wychowawcy.
Mentor wyprostował się i zmierzył chłopca tak groźnym wzrokiem, że ten pomimowoli dłoń opuścił.
Widząc wszakże bezfilność swego gniewu, rzucił się na ziemię i bił nogami i rękami w rozłożony dywan. Wrzeszczał przytem w niebogłosy i wyrzucał ze spienionych ust najobelżywsze wyrazy.
— Proszę cię, panie Emilu, każ zawezwać nadwornego lekarza! — rzekł de Villeroy, zwracając się do jednego z młodych ludzi.
Ten posunął się ku drzwiom, nagle jednak stanął i pochylił się w głębokim ukłonie, z za opony bowiem, pokrywającej drzwi, ukazała się postać kobieca. Henryk d'Ancy zgiął się również w ukłonie.
Emil Gouret i Henryk d'Ancy wprost oniemieli.
Pan de Villeroy spojrzał jeszcze surowiej na swego pupila i jeszcze surowszym ozwał sięgłosem:
— Całe zachowanie się księcia jest tak naganne, iż będę zmuszony zaniknąć go w odosobnionym pokoju i przez resztę dnia pozostawić nie tylko bez towarzystwa i zabawy, ale i bez pożywienia.
— Co? mnie! — zawołał dzieciak i z podniesioną dłonią postąpił ku swemu wychowawcy.
Mentor wyprostował się i zmierzył chłopca tak groźnym wzrokiem, że ten pomimowoli dłoń opuścił.
Widząc wszakże bezfilność swego gniewu, rzucił się na ziemię i bił nogami i rękami w rozłożony dywan. Wrzeszczał przytem w niebogłosy i wyrzucał ze spienionych ust najobelżywsze wyrazy.
— Proszę cię, panie Emilu, każ zawezwać nadwornego lekarza! — rzekł de Villeroy, zwracając się do jednego z młodych ludzi.
Ten posunął się ku drzwiom, nagle jednak stanął i pochylił się w głębokim ukłonie, z za opony bowiem, pokrywającej drzwi, ukazała się postać kobieca. Henryk d'Ancy zgiął się również w ukłonie.


