www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 45
VI.
 
CHWILA SWOBODY.

Cesarz byłby może zapomniał o młodym oficerze, któremu obiecał swą łaskę, lecz Lulu tak sobie wbił w główkę swego wybawiciela, iż, łamiąc się z trudnością, ciągle powtarzał w myśli:
— Stanislas Hor... szyński...
Gdy się kładł spać, powtórzył nawet głośno:
— Jutro już być powinien.
— Kto? — zapytała ochmistrzyni.
— Już ja wiem kto! — odrzekł, przymykając oczy.
W myśli zaś dodał:
— Jaka ona ciekawa! na złość nie powiem... Hor... Hor... szyński... — powtórzył jeszcze parę razy i zasnął.
Na drugi dzień, przy pierwszem widzeniu z ojcem, uchybił znów etykiecie, bo zaraz zapytał:
— A czemu go jeszcze niema?
— Kogo? — spytał, uśmiechając się, monarcha.