Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 42
to niegrzeczne ozwanie się młodzieniaszka, i pociągnął za taśmę od dzwonka.
Lulu zaś, wykrzywiając twarzyczkę pociesznie, rzucił:
— Niechże się przecie kto zjawi, żeby mi podać stosowne do spaceru ubranie!
W duszy zaś pomyślał:
— Póty będę ojca prosił, póki nie zezwoli, żeby Stanislas był ze mną. Dopieroż to będzie uciecha!
I na samą myśl spełnienia swego uporczywego żądania, twarzyczka jego rozjaśniła się uśmiechem.
W tej chwili zjawił się służący z kapeluszem i płaszczykiem, który Lulu, szczebiocząc wesoło, narzucał na siebie.
Ukazali się też panowie Emil i Henryk, a Lulu zaraz na wstępie ich zapytał:
— I wy będziecie dziś grali w wolanta?
— Z przyjemnością, jeżeli wasza cesarzewi czowska mość pozwoli — odpowiedzieli z ukłonem.
Lulu wydął wargi, nie wiedzieć, czy z zadowolenia, czy że inna jakaś myśl nasunęła mu się do głowy.
I zaraz mu przemknęło:
— Czy też Stanislas umie grać w wolanta? I, nie zwracając uwagi na pana de Villeroy,
w towarzystwie Emila i Henryka wesoło zbiegł ze schodów.
Lulu zaś, wykrzywiając twarzyczkę pociesznie, rzucił:
— Niechże się przecie kto zjawi, żeby mi podać stosowne do spaceru ubranie!
W duszy zaś pomyślał:
— Póty będę ojca prosił, póki nie zezwoli, żeby Stanislas był ze mną. Dopieroż to będzie uciecha!
I na samą myśl spełnienia swego uporczywego żądania, twarzyczka jego rozjaśniła się uśmiechem.
W tej chwili zjawił się służący z kapeluszem i płaszczykiem, który Lulu, szczebiocząc wesoło, narzucał na siebie.
Ukazali się też panowie Emil i Henryk, a Lulu zaraz na wstępie ich zapytał:
— I wy będziecie dziś grali w wolanta?
— Z przyjemnością, jeżeli wasza cesarzewi czowska mość pozwoli — odpowiedzieli z ukłonem.
Lulu wydął wargi, nie wiedzieć, czy z zadowolenia, czy że inna jakaś myśl nasunęła mu się do głowy.
I zaraz mu przemknęło:
— Czy też Stanislas umie grać w wolanta? I, nie zwracając uwagi na pana de Villeroy,
w towarzystwie Emila i Henryka wesoło zbiegł ze schodów.


