Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 36
— Comment? (Jak?) — spytał Napoleon. Oficer powtórzył, starając się jak najwyraźniej wymówić swoje nazwisko.
— Stanislas Horsz... — z trudnością i pewnym uśmiechem powtarzał Napoleon, nie mogąc jednak pokonać trudności niesłyszanej nigdy końcówki.
— To nie francuskie nazwisko? — spytała Eugenia, przychodząc w pomoc małżonkowi.
— Jest to nazwisko polskie — odrzekł oficer.
— Nie jesteś Francuzem? — spytał Napoleon.
— Jestem Polakiem — odparł Horszyński, z pewną godnością podnosząc głowę.
— Polak?... Polak?... — powtórzyli razem najjaśniejsi. '
Jednocześnie po licu Eugenii przebiegła jakaś myśl. Zmarszczyła brwi, jakby sobie coś przypominając.
Przypatrywała się pilnie przybyłemu, potem rzekła w sobie:
— Tak, tak, niewątpliwie!...
Wtem, wezwany poprzednio, Lulu wszedł w towarzystwie pana de Villeroy.
Ujrzawszy oficera, stojącego o trzy kroki ode drzwi, uchwycił go za rękę, szczebiocząc:
— Dziękuję ci, bardzo dziękuję! Gdyby nie ty, byłbym się skompromitował wobec mego pułku.
— Stanislas Horsz... — z trudnością i pewnym uśmiechem powtarzał Napoleon, nie mogąc jednak pokonać trudności niesłyszanej nigdy końcówki.
— To nie francuskie nazwisko? — spytała Eugenia, przychodząc w pomoc małżonkowi.
— Jest to nazwisko polskie — odrzekł oficer.
— Nie jesteś Francuzem? — spytał Napoleon.
— Jestem Polakiem — odparł Horszyński, z pewną godnością podnosząc głowę.
— Polak?... Polak?... — powtórzyli razem najjaśniejsi. '
Jednocześnie po licu Eugenii przebiegła jakaś myśl. Zmarszczyła brwi, jakby sobie coś przypominając.
Przypatrywała się pilnie przybyłemu, potem rzekła w sobie:
— Tak, tak, niewątpliwie!...
Wtem, wezwany poprzednio, Lulu wszedł w towarzystwie pana de Villeroy.
Ujrzawszy oficera, stojącego o trzy kroki ode drzwi, uchwycił go za rękę, szczebiocząc:
— Dziękuję ci, bardzo dziękuję! Gdyby nie ty, byłbym się skompromitował wobec mego pułku.


