www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 35
V.
 
WYCHOWANIEC I WYCHOWAWCA.
 
W oznaczonej godzinie zjawił się młody oficer na zamku cesarskim i wprowadzony został przed oblicze obojga najjaśniejszych.
— Przybliż się! — rozkazał łaskawie Napoleon.. Oficer, stojący tuż przy drzwiach, skłonił się
po wojskowemu i, według przyjętego zwyczaju, postąpił dwa kroki.
— Winienem ci nie tylko podziękowanie, ale i nagrodę, za uchronienie naszego syna od upadku.
Młodzieniec oblał się rumieńcem, a zginając się w dworskim ukłonie, dźwięcznym rzekł głosem:
— Spełniłem swoją powinność i w tem otrzymałem już nagrodę.
Oboje najjaśniejsi uśmiechnęli się na tę zwykłą stereotypową odpowiedź.
— Jak się nazywasz ? — rzuciła łaskawie Eugenia.
— Stanislas Horszyński — odrzekł z właściwym ukłonem oficer.