Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 33
piero najbliższe otoczenie następcy tronu dopomogło mu do rozwiązania zagadki.
"Napoleon tak był niespokojny o syna, że wzrokiem ciągle na jadącym przed nimi spoczywał.
Po powrocie do Tuileries wezwany został
w tej chwili de Crieux.
W obecności obojga najjaśniejszych zbadał Lulu i znów uspokoił ich cesarskie moście, mówiąc:
-- Następca tronu jest zdrów zupełnie, rozwija się prawidłowo, sen i apetyt ma zadowalający. Dzisiejszy wypadek mógł być tylko wywołany chwilowem zmęczeniem, może brakiem uwagi, roztargnieniem, o co w wieku jego wysokości bardzo łatwo i od czego uchronić go trudno.
Poczem ukłonił się, a nie zapytany o nic więcej ani przez cesarza, ani przez jego małżonkę, cofając się, zniknął za portyerą.
Napoleon zbliżył się do syna, podniósł jego główkę, przypatrzył się badawczo, pocałował w oba policzki i rzekł:
— Odpocznij, potem używaj dnia według codziennego zwyczaju.
Chłopiec ukłonił się i podaną sobie rękę ucałował z prawdziwie dziecięcą czułością.
Na skinienie matki zbliżył się według wyuczonych dworskich reguł i, wyprostowany jak żołnierz, czekał na jej słowo.
"Napoleon tak był niespokojny o syna, że wzrokiem ciągle na jadącym przed nimi spoczywał.
Po powrocie do Tuileries wezwany został
w tej chwili de Crieux.
W obecności obojga najjaśniejszych zbadał Lulu i znów uspokoił ich cesarskie moście, mówiąc:
-- Następca tronu jest zdrów zupełnie, rozwija się prawidłowo, sen i apetyt ma zadowalający. Dzisiejszy wypadek mógł być tylko wywołany chwilowem zmęczeniem, może brakiem uwagi, roztargnieniem, o co w wieku jego wysokości bardzo łatwo i od czego uchronić go trudno.
Poczem ukłonił się, a nie zapytany o nic więcej ani przez cesarza, ani przez jego małżonkę, cofając się, zniknął za portyerą.
Napoleon zbliżył się do syna, podniósł jego główkę, przypatrzył się badawczo, pocałował w oba policzki i rzekł:
— Odpocznij, potem używaj dnia według codziennego zwyczaju.
Chłopiec ukłonił się i podaną sobie rękę ucałował z prawdziwie dziecięcą czułością.
Na skinienie matki zbliżył się według wyuczonych dworskich reguł i, wyprostowany jak żołnierz, czekał na jej słowo.


