Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 25
nie dość dobrego wyglądu dostojnego wychowańca. Kłamiąc, osłabialiby swą powagę, mówiąc zaś prawdę, naraziliby się prawdopodobnie jej cesarskiej mości i ściągnęli niezadowolenie jego cesarskiej mości.
Skończone posłuchanie wybawiało wszystkich z kłopotu.
Lecz Napoleon prawdziwie kochał syna, kochał go nie tylko jako ojciec, lecz i jako cesarz, widzący w nim ugruntowanie dynastyi Bonapartych na tronie Francyi.
Były też chwile, że łatwo przechodził od widoków ziszczenia swoich nadziei do ich upadku.
Zaniepokoił się więc złym wyglądem jedynaka i, chociaż to nie była chwila naznaczona przez etykietę do odwiedzin małżonki, posłał z oznajmieniem zjawienia się w jej komnatach.
Eugenia, dająca w tej chwili posłuchanie jednej ze swoich modystek, co do tualety, w której miała wystąpić w Salzburgu, dość niechętnie przyjęła oznajmienie. Nie dając jednakże tego po sobie poznać, oddaliła damy ją otaczające i z czarującym, jak zwykle, uśmiechem spojrzała na wchodzącego małżonka.
— Czyś zauważyła, że Lulu dziś bardzo źle wygląda! — rzekł Napoleon z czułością ojca, strząsając z siebie dostojeństwo cesarza.
— Tak, i kazałam go zbadać lekarzowi.
Skończone posłuchanie wybawiało wszystkich z kłopotu.
Lecz Napoleon prawdziwie kochał syna, kochał go nie tylko jako ojciec, lecz i jako cesarz, widzący w nim ugruntowanie dynastyi Bonapartych na tronie Francyi.
Były też chwile, że łatwo przechodził od widoków ziszczenia swoich nadziei do ich upadku.
Zaniepokoił się więc złym wyglądem jedynaka i, chociaż to nie była chwila naznaczona przez etykietę do odwiedzin małżonki, posłał z oznajmieniem zjawienia się w jej komnatach.
Eugenia, dająca w tej chwili posłuchanie jednej ze swoich modystek, co do tualety, w której miała wystąpić w Salzburgu, dość niechętnie przyjęła oznajmienie. Nie dając jednakże tego po sobie poznać, oddaliła damy ją otaczające i z czarującym, jak zwykle, uśmiechem spojrzała na wchodzącego małżonka.
— Czyś zauważyła, że Lulu dziś bardzo źle wygląda! — rzekł Napoleon z czułością ojca, strząsając z siebie dostojeństwo cesarza.
— Tak, i kazałam go zbadać lekarzowi.


