Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 22
które zżymali się wychowawcy. Chłopiec bowiem powinien był najpierw uczynić ukłon przy wejściu, postąpić trzy kroki i dopiero czekać ozwania się ojca.
Lulu tego wszystkiego nie zdążył uczynić, co gorsza, usłyszawszy wesoły głos ojca, pobiegł, pochwycił za rękę i przypadł do jego kolan, tuląc się pieszczotliwie.
Hr. de Villeroy i pani Dumont zamienili z sobą spojrzenia, przyczem jedno drugiemu zdawało się wyrzucać
www.adiutor.com.pl
Seksuolog
zbyt małą uwagę na zachowanie prawideł etykiety, przepisanej dla następcy tronu.
Ten, oparłszy się o kolana ojca, zapomniał o wszystkich swych troskach, wołając wesoło:
— Będę dziś na paradzie wojskowej! Będę widział wojsko, nowe umundurowanie, pokażą mi nowe karabiny, chassepoty... Ale i ja dostanę taki. chassepot, taki prawdziwy, żebym mogł z niego strzelać! — szczebiotał jednym tchem dalej. — Prawda, że dostanę? — pytał natarczywie, gdy ojciec z nadzwyczajną czułością wpatrywał się w jego nieco pobladłą twarzyczkę.
— Dostaniesz, dostaniesz! — mówił z czułością Napoleon.
Potem, gładząc go po buzi, zapytał nagle:
— Ale cóż to tak pobladłeś? Lulu zaczerwienił się po uszy.
— Może boisz się tych kul, które chasse-
Lulu tego wszystkiego nie zdążył uczynić, co gorsza, usłyszawszy wesoły głos ojca, pobiegł, pochwycił za rękę i przypadł do jego kolan, tuląc się pieszczotliwie.
Hr. de Villeroy i pani Dumont zamienili z sobą spojrzenia, przyczem jedno drugiemu zdawało się wyrzucać
Darmowa reklama:
Rachunkowość warszawa
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Rachunkowość warszawa - licza się najlepsi.www.adiutor.com.pl
Seksuolog
Ten, oparłszy się o kolana ojca, zapomniał o wszystkich swych troskach, wołając wesoło:
— Będę dziś na paradzie wojskowej! Będę widział wojsko, nowe umundurowanie, pokażą mi nowe karabiny, chassepoty... Ale i ja dostanę taki. chassepot, taki prawdziwy, żebym mogł z niego strzelać! — szczebiotał jednym tchem dalej. — Prawda, że dostanę? — pytał natarczywie, gdy ojciec z nadzwyczajną czułością wpatrywał się w jego nieco pobladłą twarzyczkę.
— Dostaniesz, dostaniesz! — mówił z czułością Napoleon.
Potem, gładząc go po buzi, zapytał nagle:
— Ale cóż to tak pobladłeś? Lulu zaczerwienił się po uszy.
— Może boisz się tych kul, które chasse-
Oznaczenia: Rachunkowość warszawa


