www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 21
rzucił ręce na szyję matki i, nic nie mówiąc, tulił się z prawdziwie dziecięcą tkliwością do jej piersi.
Pani Dumont, ochmistrzyni następcy tronu, i hr de Villeroy patrzyli z oburzeniem na przekroczenie etykiety dworskiej; nie śmieli jednak przerywać tego wybuchu czułości, pozostawiając wszelkie uwagi, gdy zostaną sam na sam z dostojnym wychowańcem. Zresztą chwila tej czułości trwała zaledwie mgnienie oka.
Eugenia umiała się powstrzymać od takich wybuchów.
Złożywszy więc pocałunek na czole syna, odsunęła go od siebie, dając tem znak, że pobyt syna w jej obecności skończony.
Zaraz tez zbliżyli się wychowawcy i, ku wielkiemu niezadowoleniu chłopca, zaprosili go do wyjścia z komnaty matki.
Chłopiec spojrzał na nich niechętnie, ale, nic nie mówiąc, przeszedł do swoich pokojów.
Lecz etykieta nakazywała, ażeby w oznaczonej godzinie przedstawił się ojcu. Z nadzwyczajną ścisłością zastosowano się do tego i Lulu ukazał się w gabinecie ojca.
— Jak się masz? - zawołał wesoło Napoleon III, który, obiecując sobie doskonałe wyniki z mającej się odbyć podróży, był w onej chwili w doskonałym humorze.
Było to znów przekroczenie etykiety, na