Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 189
Ten sam tłum, który odgrażał się niedawno, wrzeszcząc na całe gardło, teraz zaniechał wszelkiej zemsty.
Przycichł.
Jedna jedyna myśl go zajmowała. Myśl, jakby dostarczyć posiłku obrońcom, ocalić stolicę.
Wyławiano z kanałów szczury, odpadki rozmaitych jarzyn, szukano po norach myszy, tarto na proszek kawałki drzewa, zeschłe liście, mieszano je z wyławianemi obrzydliwościami, przyprawiano i połykano, jak największy przysmak.
W domu pana de Villeroy oddawna wyczer paty się nagromadzone zapasy. Ogromne piwnice nie tylko przy ulicy S. Honoryusza, lecz i w innych jego licznych domach miały jeszcze nieco ukrytych beczek z winem.
Tego Margot używała nader oszczędnie, na podtrzymanie sił ojca, który nie skarżył się, z prawdziwym stoicyzmem znosząc wszelkie niewygody.
Czem się Margot żywiła? było to tajemnicą. Nie było wszakże tajemnicą, że wszyscy, będący w jej domu, byli mniej głodni od ogółu.
Kazimierz nie przestawał mustrowac małych ochotników.
Byli już wszyscy uzbrojeni.
Wprawdzie broń ich pozostawiała dużo do życzenia, mieli za to wspaniały sztandar.
Kasia go przyniosła.
Przycichł.
Jedna jedyna myśl go zajmowała. Myśl, jakby dostarczyć posiłku obrońcom, ocalić stolicę.
Wyławiano z kanałów szczury, odpadki rozmaitych jarzyn, szukano po norach myszy, tarto na proszek kawałki drzewa, zeschłe liście, mieszano je z wyławianemi obrzydliwościami, przyprawiano i połykano, jak największy przysmak.
W domu pana de Villeroy oddawna wyczer paty się nagromadzone zapasy. Ogromne piwnice nie tylko przy ulicy S. Honoryusza, lecz i w innych jego licznych domach miały jeszcze nieco ukrytych beczek z winem.
Tego Margot używała nader oszczędnie, na podtrzymanie sił ojca, który nie skarżył się, z prawdziwym stoicyzmem znosząc wszelkie niewygody.
Czem się Margot żywiła? było to tajemnicą. Nie było wszakże tajemnicą, że wszyscy, będący w jej domu, byli mniej głodni od ogółu.
Kazimierz nie przestawał mustrowac małych ochotników.
Byli już wszyscy uzbrojeni.
Wprawdzie broń ich pozostawiała dużo do życzenia, mieli za to wspaniały sztandar.
Kasia go przyniosła.

