www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 16
dzi zamknięty, iż nie chciał spełnić, co mu kazano, a co było jego obowiązkiem, to jest uczyć się w onej chwili.
— Źle zrobiłeś! — szepnął mu jakiś głos wewnętrzny.
— Jestem następcą tronu, powinienem robić to, co mi się podoba! Nikt nie powinien mi się sprzeciwiać! — zawołał głośno i tupnął nogą.
— Następca tronu jeszcze więcej powinien słuchać, bo kto nie umie być posłusznym, nie będzie umiał rozkazywać — szepnął mu znów tenże sam głos.
Aż obejrzał się dokoła, myśląc, że ktoś zakradł się do jego samotni i szepcze mu morały do ucha.
— Głupstwo! nikogo niema! To te nauki starego wilka i tych dwóch jego pomocników utkwiły mi w pamięci i mimowoli brzęczą, jak uprzykrzone komary! — mówił sam do siebie.
Przeszedł się znów kilkakrotnie po pokoju. Dotykał przedmiotów stojących na etażerkach i stoliku. Były to wszystko rzeczy potrzebne do nauki.
Z pewną niechęcią głowę od nich odwracał, jakgdyby cośkolwiek z nich stało się przyczyną jego samotności.
Stanął znów przy oknie.
Światło latarni oświecało dziedziniec.