Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 139
— Balon francuski, usiłujący przedostać się do Sedanu, został przedziurawiony naszymi dalekonośnymi strzałami, spadł i jest w naszych rękach.
Bismarck z tryumfem podniósł głowę. Moltke spojrzał dokoła i rzekł:
— Soo... Potem spytał:
— A ludzie?
— Dwóch zabitych, jeden ciężko ranny, papiery do rozkazu waszej wysokości — odparł oficer.
— Hm... niebo nam sprzyja! — mruknął Bismarck.
Pełnomocnicy francuscy zamienili z sobą słów kilka.
— Proszę o zawieszenie broni do godziny 11 przed południem... — ozwał się Wimpffen.
— Ani minuty po czwartej rano! — odparł Moltke.
Bismarck szepnął mu coś do ucha.
— Przedłużam zawieszenie broni do godziny 9 rano! — rzekł tonem dowódcy Moltke.
I wydal rozkaz:
— O godzinie 9 rozpocząć szturfn! Pełnomocnicy francuscy wyszli, udając się
z powrotem dla ostatecznej narady z oczekującymi ich jenerałami.
O godzinie trzy na dziewiątą na murach
Bismarck z tryumfem podniósł głowę. Moltke spojrzał dokoła i rzekł:
— Soo... Potem spytał:
— A ludzie?
— Dwóch zabitych, jeden ciężko ranny, papiery do rozkazu waszej wysokości — odparł oficer.
— Hm... niebo nam sprzyja! — mruknął Bismarck.
Pełnomocnicy francuscy zamienili z sobą słów kilka.
— Proszę o zawieszenie broni do godziny 11 przed południem... — ozwał się Wimpffen.
— Ani minuty po czwartej rano! — odparł Moltke.
Bismarck szepnął mu coś do ucha.
— Przedłużam zawieszenie broni do godziny 9 rano! — rzekł tonem dowódcy Moltke.
I wydal rozkaz:
— O godzinie 9 rozpocząć szturfn! Pełnomocnicy francuscy wyszli, udając się
z powrotem dla ostatecznej narady z oczekującymi ich jenerałami.
O godzinie trzy na dziewiątą na murach

