Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 119
XIV.
NASTĘPCA TRONU I CESARZ.
Chmury, zasłaniające cały widnokrąg, przyspieszały zmrok ostatniego sierpnia. Napoleon w swej ciasnej, zastawionej najkonieczniejszymi sprzętami kwaterze w twierdzy Sedanu pisał, pochylony nad prostym stołem.
Dreszcz wstrząsał nim bezustannie. Ręka, suwająca po papierze, drżała.
Co chwila miął papier i rzucał go w kąt pokoju.
Zastukano do drzwi.
— Entrez! — zawołał znękanym głosem cesarz.
Zmiął znów papier, na którym nakreślone było zaledwie parę wyrazów, rzucił go, jak i poprzednie, i oparł głowę na dłoni.
Jenerał Wimpffen z Faurem i Castelnau weszli.
Towarzyszył im kapitan d'Orrel i trzech oficerów.
NASTĘPCA TRONU I CESARZ.
Chmury, zasłaniające cały widnokrąg, przyspieszały zmrok ostatniego sierpnia. Napoleon w swej ciasnej, zastawionej najkonieczniejszymi sprzętami kwaterze w twierdzy Sedanu pisał, pochylony nad prostym stołem.
Dreszcz wstrząsał nim bezustannie. Ręka, suwająca po papierze, drżała.
Co chwila miął papier i rzucał go w kąt pokoju.
Zastukano do drzwi.
— Entrez! — zawołał znękanym głosem cesarz.
Zmiął znów papier, na którym nakreślone było zaledwie parę wyrazów, rzucił go, jak i poprzednie, i oparł głowę na dłoni.
Jenerał Wimpffen z Faurem i Castelnau weszli.
Towarzyszył im kapitan d'Orrel i trzech oficerów.

